Ósmy rok Adama - zapisuje Mama
Blog > Komentarze do wpisu

Zamienił Adam PSM na OSM

Odpuściłam blogowo kawał życia. Wciągnął nas wir codzienności, zakręcił, a fale wyrzuciły dokładnie w tym miejscu, w którym mieliśmy wylądować rok temu. Adam od września będzie uczniem szkoły muzycznej w trybie dziennym! Nie robiąc sobie wielkich nadziei, postanowiłam zrobić drugie podejście do OSM. Usłyszałam: musi zdać egzamin ustny i z instrumentu. Pytam syna, czy czuje się na siłach i czy w ogóle chce spróbować. Powiedział, że tak. Woli chodzić do jednej szkoły niż do dwóch, a warunek ma jeden: jeśli będzie nadal mógł spotykać się z Konradem po lekcjach. To jedyna rodzina, gdzie mam telefony do obojga rodziców plus babci, więc żaden problem z umówieniem się, nawet codziennie. Odetchnął i razem zanieśliśmy dokumenty.

Przed finałową audycją muzyczną (koncert na zasadach egzaminu) miał ogromną tremę. Było żmudne powtarzanie utworów, nerwy, bo na dwa tygodnie przed terminem ręce nie współpracowały z głową i plątały się po klawiszach. Roztargnienie: zapominanie książek, nawet zeszytu z zadaniem domowym do odrobienia, gubienie ołówków i kredek. Nauczycielka pianina stopniowo wyciszała wewnętrzne rozedrganie: graj wolno, zapamiętuj, graj dokładnie, daj się ponieść muzyce, raz dwa trzy... Od tego występu zależała ocena, a także przyszłość, gdyż jego sposób gry miała również oceniać kierowniczka sekcji fortepianów, żeby już nie robić Adamowi indywidualnego przesłuchania pod kątem przeniesienia. W dniu audycji zaliczył jeszcze dyktando w podstawówce i sprawdzian z kształcenia słuchu w muzycznej - na 6 i na 5. Półtorej godziny czekał na swoją kolej. Wszedł na scenę znudzony słuchaniem tych samych utworów i zmęczony oczekiwaniem. Uszła z niego cała para, z którą wkraczał na salę koncertową. Zagrał program poprawnie, dość swobodnie, choć nie pokazał pełni swoich możliwości. Chyba zwyciężył praktycyzm i wolał zwolnić tempo, by się nie pomylić, niż zagrać z większym powerem, ryzykując omsknięcie się palca. Egzamin z fortepianu zaliczony na bdb.

Przez egzamin wstępny przeszedł jak burza. Nie musiał nawet zaśpiewać przygotowanej w domu piosenki o "zadumanej mamie". Wszystkie zadania z fortepianem wykonał bezbłędnie, czym zachwycił komisję i wprawił w dumę nauczycielkę, która była jednym z członków komisji, a która uczyła go przez ostatni rok. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam w szkole muzycznej, że mój syn jest zdolny, a nie tylko pracowity. Nie chciałam wierzyć w sukces, póki nie zobaczyłam nazwiska na liście przyjętych. A jednak się udało! Od września zatem zmiana szkoły. Oby tylko nowa klasa dobrze go przyjęła. 

Aktualizacja: Byliśmy na krótkim spotkaniu z nową wychowawczynią. Adasiowi się spodobała. Podobno klasa już wie o nowym chłopcu i koniecznie chce go poznać. Umówiliśmy się więc z panią, że przyjdzie ich odwiedzić jeszcze przed końcem roku. Zapowiada się nieźle.

piątek, 13 czerwca 2014, monilia

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: huskywpaski, *.chelmnet.pl
2014/06/14 00:12:21
No i ekstra! Gratulacje dla Młodego i Rodziców! :)
-
2014/06/14 07:52:06
dzięki, uściski od nas :)